niedziela, 2 września 2018

Jesteśmy w Mediolanie!

Podróż do Mediolanu była dla mnie wyjątkowa z kilku powodów. Po pierwsze ponownie odwiedziłam ukochane, przepiękne Włochy. Po drugie spełniłam swoje kolejne podróżnicze marzenie o zobaczeniu stolicy mody, a po trzecie była to jedna z naszych pierwszych wycieczek z moją drugą połówką - wtedy dopiero zaczynaliśmy wspólne podróżowanie i chyba żadne z nas nie spodziewało, jaką chęć poznawania świata rozbudzi w nas ta wycieczka! ♥ Poniżej zostawiam Wam relacje do moich poprzednich włoskich odwiedzin. Jak to mówią stare, ale jare :) 

Mediolan - pierwsze skojarzenie

Zacznę od tego, z czym najbardziej kojarzył mi się Mediolan, gdy jeszcze znałam go tylko ze zdjęć. To zdecydowanie Galeria Vittorio Emanuele! Na żywo jeszcze piękniejsza i okazalsza zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Oprócz samej architektury zachwycają również ulokowane w niej sklepy najlepszych projektantów i oczywiście ceny...

Aż trudno uwierzyć, że to po prostu centrum handlowe, bo w wyjątkowo dobrym guście, bez nachalnych reklam i kolorowych wystaw. Wszystko na najwyższym poziomie!

Na zakupy do Mediolanu!

Jeśli ktoś mówi, że jeździ na zakupy do Mediolanu, to brzmi to jakby luksusowo, ale moim zdaniem każdy może mieć tego namiastkę. Widziałam mnóstwo sklepów (i to nie sieciówek), gdzie kreacje były po prostu przepiękne i unikatowe, a ceny podobne lub niższe od tych w Polsce. Myślę, że to bardzo dobry kierunek przy poszukiwaniu kreacji :)

Dla wielbicieli Primarka, też jest nie lada gratka - znajduje się on pod Mediolanem, ale można się tam dostać autobusami z centrum,. Tym razem wyjątkowo tam nie dotarliśmy.
Obok Galerii znajduje się drugi symbol Mediolanu - Duomo di Milano. Katedra okazała się przepiękna, ale i dużo niższa niż myślałam. Plac przed obiektami jest nieustannie oblegany przez tysiące turystów, więc zrobienie udanego zdjęcia graniczy z cudem. A jednak udało się! :)


W moich uszach wciąż brzmi głos lektora, który z idealnym włoskim akcentem wymawia nazwę Milano Centrale. Oto on, jeden z największych dworców w Europie. Jest naprawdę ogromny!
Kiedy między blokami zobaczyłam taką budowlę serce zabiło mi szybciej, taka mała namiastka Burj Khalifa w środku Europy zawsze jest mile widziana. A w rzeczywistości to UniCredit Torre, najwyższy budynek we Włoszech (serioooo?!) Jak widzicie Włochy to nie jest kraj drapaczy chmur.
Nie zabrakło również typowych dla włoskiego klimatu, skuterów Vespa. Gdybym tylko nie była komunikacyjnym beztalenciem, to chętnie przejechałabym się takim kolorowym cudem.
Udzielił nam się pozytywny, ale jednocześnie nieśpieszny i relaksujący klimat Mediolanu i wyruszyliśmy na spacer. Nie sposób oderwać wzrok od pięknych parków i uliczek, które co chwila zachwycają swoją naturalnością.

Dotarliśmy do Castello Sforzesco, zamki zawsze na plus! :)

Na naszej drodze pojawił się Arco della Pace, ogromny łuk triumfalny, który potem przez dłuższy czas towarzyszył naszym widokom.


Po tylu wrażeniach, przyszedł czas na uciechy kulinarne! A takich w Mediolanie nie brakuje! Poszliśmy na pyszną pizzę w sąsiedztwie łuku triumfalnego, a na deser oczywiście Gelato!
 Końcówkę dnia spędziliśmy w Parku Sempione na celebrowaniu włoskiego dolce vita :)
Obowiązkowy Aperol Spritz i cudowne chipsy z limonką i różowym pieprzem - niedawno zauważyłam, że są dostępne w Polsce! 
Duomo di Milano wygląda równie wspaniale także wieczorem! 




Nocleg w Mediolanie

Nie pozostało nam nic innego, jak tylko odpocząć po dniu pełnym wrażeń. Jak zwykle postawiliśmy na jedną z najtańszych opcji znalezionych na Bookingu. Wybraliśmy The Best Hotel położony niedaleko głównego dworca Milano Centrale. Hotel jest często polecany i możecie zarezerwować go również na stronie hotele.itaka.pl
Widok z naszego balkonu. Wygląda na bardzo oddalony od miasta, ale spokojnie. W Mediolanie na każdym kroku jest coś do odkrycia,a spacer do najważniejszych atrakcji zajmuje kilka minut! 
Słoneczny dzień błyskawicznie zmotywował nas do spaceru po mieście. Wyruszyliśmy na poszukiwanie wieżowca Torre Velasca. Uwielbiam takie budynki, a on zdecydowanie wyróżnia się na tle panoramy Mediolanu.
Dotarliśmy też do Uniwersytetu Mediolańskiego, ciekawe jak to jest uczyć się i zdawać sesję w takich okolicznościach? :)



Czego, jak czego, ale kościołów zdecydowanie tam nie brakuje!


Mediolan Naviglio - namiastka Wenecji? 

Oprócz rozsławionych budowli, w Mediolanie zachwyciły mnie kanały niczym z Wenecji. W połączeniu z piękną pogodą, wąskie uliczki i woda prezentowały się wręcz bajkowo! 

Uwielbiam to miejsce! :)

Zawsze znajdzie się chwila na przekąszenie czegoś włoskiego, szczególnie jeśli jest to Arancini, czyli smażona ryżowa kulka z pysznym nadzieniem.
Na koniec jeszcze jedna wizyta na Piazza di Duomo i niestety wracamy... 


czwartek, 30 sierpnia 2018

Życie z widokiem na morze - pobyt w Świnoujściu ♥

Nie bez powodu, spośród wszystkich polskich miast wybrałam sobie za obiekt westchnień właśnie Świnoujście. Uwielbiam to miejsce i nigdy nie przeszkadzało mi nawet to, że aby się do niego dostać trzeba w moim przypadku przejechać całą Polskę. Bo wiem, że warto!
Kilometry robią swoje, na wyjazd potrzeba więcej czasu, ale nie ograniczajmy się! Dla chcącego nic trudnego i tak zamiast kilkugodzinnej drogi w nocnym pociągu tym razem czekał samolot relacji Warszawa-Szczecin. A potem to już tylko rzut beretem do mojej wyczekiwanej lokalizacji!

Promem do miasta

Po samolocie przesiadka na prom Bielik! Uwielbiam Świnoujście również za to, że jest nieco oddzielone od reszty Polski, a aby się tam dostać trzeba koniecznie przeprawić się promem i chociaż wiem, że czasami może być to męczące, to w końcu które inne miasto może pochwalić się takim transportem! Być może dlatego jest dla mnie takim osobistym azylem? :) 
Czym prędzej biegnę nad morze! Jeśli istnieje jakiś ranking fanatyków morskich klimatów, to powinnam znaleźć się w minimum pierwszej 10. Mogę godzinami wpatrywać się w błękit nieba, falę i spacerować po plaży, która wiele lat z rzędu otrzymuje tytuł najpiękniejszej plaży nad Bałtykiem!
TT-Line Świnoujście
Niemałego bzika mam też na punkcie wiatraka - latarni Stawa Młyny. To nieodłączny bohater większości świnoujskich fotografii. Kiedyś rozważałam jak idealnie wyglądałby np. na łazienkowych kafelkach, już nie mówiąc o tym, że najchętniej widziałabym przy nim małą kawiarenkę!
No mówię Wam lokalizacja-ideał. Ostoja spokoju i pozytywnych emocji.
Oj ciężko się oderwać od tego widoku! Ale trzeba iść dalej, najlepiej w stronę najwyższej na naszym wybrzeżu latarni morskiej.
Jedna z najpiękniejszych uliczek w Świnoujściu. Oj ile bym dała, aby móc sobie tam codziennie spacerować!

Oprócz uroczych pensjonatów i hoteli, w mieście pojawili się prawdziwi giganci - na końcu promenady znajdziecie wysoki Radisson Blu, z przeszklonym balkonikiem - niestety tylko dla gości obiektu :)

Bardzo przyjemnym rytuałem jest śledzenie odpływających i przypływających promów. Miasto ma bardzo silną reprezentację promową i może liczyć na połączenia Polferries, TT-Line oraz Unity Line.

Na nasz też przyszedł czas, odpływamy ze Świnoujścia i odlatujemy do Warszawy.
Do następnego! :)


Facebook

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka