wtorek, 24 stycznia 2017

Toruń na weekend! :)

Podróże to jedna z najważniejszych pozycji w mojej hierarchii i nie wyobrażam sobie, że mogłabym je ograniczyć lub co gorsza całkowicie z nich zrezygnować. Niedawno zdałam sobie sprawę, że zachwycając się zagranicznymi destynacjami, całkowicie zapomniałam o polskich perełkach, ale przecież nic straconego! Podczas ostatniego weekendu mój wybór padł na TORUŃ :)
Z pomocą, jak zwykle przyszedł mi Polski Bus, którym w kilka godzin i za kilka złotych dostaliśmy się do miasta. Nie wiem, jak Wy, ale ja już po kilku minutach potrafię stwierdzić, czy dane miasto przypadnie mi do gustu. Toruń zdecydowanie ma w sobie to coś, co skradło moje serce. Zaczynając od małych detali, na wielkich zabytkach kończąc.
Czerwone drzwi
W samym centrum miasta powitała nas ogromna szafa, czyli Teatr Lalek Baj Pomorski.
Spacer uliczkami Torunia to sama przyjemność, Stare Miasto zdecydowanie jedno z piękniejszych :)
Uwielbiam budynki z czerwonej cegły, a tutaj w końcu miałam ich pod dostatkiem. Do tego Staromiejski Ratusz, obecność Kopernika i magiczny klimat tworzy się sam!

Ale mój ulubiony budynek to zdecydowanie Dwór Artusa, wspaniały prawda? :)
Podróżnicy :)
Na chwilę słodkiej przerwę udaliśmy się do Pana Pączka Bez problemu trafiliśmy tam, dzięki dobrej reklamie w centrum :) Wracając do pączków - mniam! Nasze smaki to Snickers i Kinder.
Szybki wypad nad Wisłę....
Oczywiście nie obyło się bez piernikowych akcentów. Na każdym kroku trafialiśmy na piernikowe chatki, sklepy i oczywiście obowiązkowe Muzeum Toruńskiego Piernika.
Ostatnio tramwaje towarzyszą mi wszędzie :)
Kościół św. Katarzyny robi wrażenie!

Pamiętam, że podczas pierwszej wizyty w Toruniu byłam zachwycona i totalnie pochłonięta wizytą w Obserwatorium Astronomicznym. Teraz nie miałam aż tyle czasu, więc jedyną atrakcją pozostało zlokalizowane w centrum Planetarium.
Obowiązkowa wizyta przy Krzywej Wieży i próba ustania opierając się o mur i nie odrywając pięt od jej cegieł - oczywiście próba nieudana :)
Wizytę zakończyliśmy w Manekinie, bo to właśnie w Toruniu stamtąd wywodzi się sieciówka. Jedliśmy tam po raz pierwszy i naprawdę byliśmy zaskoczeni, bo oprócz pysznych naleśników trafiliśmy na cuuudowne desery :)
Jeśli wizytę w Toruniu macie przed sobą - nie zwlekajcie! Będziecie zachwyceni podobnie, jak ja :)


piątek, 23 grudnia 2016

Ekspert nawilżania - Vichy Aqualia Thermal ♥



Bohater dzisiejszego wpisu pojawił się w moim kosmetycznym świecie już dosyć dawno. Chociaż początkowo znałam go tylko pod postacią próbki, to spokojnie wystarczyło mi to aby przewidzieć jego wielkie możliwości.
I nie myliłam się - Aqualia Thermal od Vichy to zdecydowanie moje tegoroczne odkrycie

Czemu tak bardzo przypadł mi do gustu? Być może dlatego, że po prostu działa! :) Po pierwsze poradził sobie z suchymi skórkami, które są u mnie obecne przez cały rok i ciężko je całkowicie wyeliminować. Po drugie, uczucie nawilżenia pojawia się natychmiast po zastosowaniu i utrzymuje się na twarzy przez długi czas! To dla mnie szczególnie ważne teraz, kiedy nawet chwila spędzona na powietrzu działa niekorzystnie na skórę. Po trzecie uwielbiam jego konsystencję  - jak przystało na krem... kremowa :) ale jednocześnie lekka, nietłusta i nieklejąca. 
W ocenie kosmetyków zazwyczaj kieruję się pierwszym wrażeniem i prawie nigdy nie dochodzi do pomyłek. Jestem zdania, że dobry kosmetyk naprawdę można poznać po pierwszym użyciu. Po raz kolejny miałam rację – tak samo byłam zachwycona po użyciu próbki i tak samo zostało do dzisiaj po testowaniu pełnowartościowego produktu. Jego działanie widać gołym okiem!
Pierwszą porcję nawilżenia funduję mojej skórze rano, zaraz po przebudzeniu i oczyszczeniu. Mam pewność, że przed wyjściem z domu warstwa kremu zdąży odpowiednio wchłonąć. Rytuał powtarzam na krótko przed snem, po wieczornym demakijażu. Staram się odczekać chwilę przed pójściem spać, aby cała nawilżająca moc nie wylądowała na poduszce J Nie zaobserwowałam żadnych podrażnień i co ważniejsze przyzwyczajania się skóry do kremu – cały czas działa na mnie tak samo intensywnie!
To co najbardziej zaciekawiło mnie w składzie, to oczywiście woda termalna Vichy, która dzięki zawartości 15 minerałów regeneruje i przywraca naturalne pH skóry. Jej zawartość to dla mnie wystarczający dowód na to, że warto zainwestować w Aqualia Thermal. Już dawno odkryłam, że mam słabość do kosmetyków bazujących na obecności wody i gwarantującego naturalne nawilżenie – potwierdzam to i tym razem :)
Zapach kremu Vichy Aqualia kojarzy mi się z wonią morskiej bryzy, świeżej i naturalnej wody, która oczyszcza i pielęgnuje – to zdecydowanie moje nuty zapachowe. Do tego urzekło mnie pudełeczko z lusterkiem na wieczku – jak dla mnie mistrzostwo, bo nie ma wymówek, że lustra nie było pod ręką! :)
 Podsumowując: Wypróbowałam naprawdę wiele produktów, jednak zawsze pozostawało jakieś ale…Teraz nie mam wątpliwości odnalazłam swój hit w kategorii krem do twarzy! J
Cena: ok. 70 zł / 50 ml
Moja opinia: 5/5

środa, 7 grudnia 2016

Jak dobrze Was widzieć - czyli relacja ze spotkania blogerek :)

Z jednej strony świętowałyśmy Andrzejki, druga część dnia bardziej przypominała Mikołajki, ale główny powód naszego spotkania był całkiem inny! 

Dzięki Marzenie i Magdzie udało się dokonać jednej z tych niemożliwych rzeczy, jaką jest zebranie w jednym miejscu, o jednym czasie, dziewczyn nadających na tych samych falach, a mówiąc inaczej - lubelskich blogerek! :)
Spotkanie rozpoczęło się w sobotę, 26 listopada, punktualnie o 12 (nie spóźniłam się - proszę obrawa :) a skończyło...zdecydowanie za szybko! Nie wiem, czy to kwestia pizzy, która wydawała się mieć nieskończenie wiele kawałków, czy raczej niekończące się tematy w blogerskim świecie :)
<3 font="">
Reprezentacja nie była zbyt liczna, ale za to jaka! Nasza ekipa sprawiła, ze czas minął błyskawicznie i niepocieszone musiałyśmy zakończyć ploteczki.
,,Największą" bohaterką tego dnia była zdecydowanie pizza, którą postanowiłyśmy zamówić w przypływie głodu :D
No cóż, jak się okazało wcale nie byłyśmy takie głodne :)

 
Przy okazji udało nam się zrobić dobry uczynek i wesprzeć podopiecznych Schroniska dla bezdomnych zwierząt w Puławach. 




Ogromne podziękowania należą się także firmom, które powierzyły w nasze ręce całe zapasy produktów i zapewniły nam bardzo przyjemne zajęcie na najbliższe tygodnie - testowanie! :)















Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka