niedziela, 11 sierpnia 2019

Co zobaczyć w Mińsku? Bibliotekę Narodową! ♥

Będąc w Mińsku, często zastanawiałam się, czy faktycznie jestem na Białorusi, a nie przypadkiem w jednej ze stolic Unii Europejskiej. Dotychczas miałam całkiem odmienne wyobrażenie tego kraju, więc nie raz i nie dwa, zaskoczył mnie bardzo, ale to bardzo pozytywnie! Jako mol książkowy, kilka zachwytów kieruję ku architekturze Biblioteki Narodowej w Mińsku - zasłużenie zwanej białoruskim diamentem!
Biblioteka Narodowa w Mińsku


Obiekt znajduje się tuż przy stacji metra Uschod - pierwsze spojrzenie i przed siebie!

Co zobaczyć w Mińsku



Przed wejściem wita nas Franciszek Skaryna, prekursor piśmiennictwa białoruskiego.

Co zobaczyć w Mińsku

Co zobaczyć w Mińsku


Niewiele potrzeba do szczęścia, a szczególnie jeśli obracamy się w temacie książek! 

Co zobaczyć w Mińsku

Co zobaczyć w Mińsku


Co prawda na wejście do środka było już za późno, ale za to nic nie stanęło na przeszkodzie, aby wejść na dach i taras widokowy
Co zobaczyć w Mińsku

Za 3,5 rubla jedziemy windą i lądujemy na wysokości, skąd roztacza się widok na całe miasto. Nie uświadczymy tu wielkich wieżowców, za to po raz kolejny ład i porządek! Do tego przepiękne fontanny i zachód słońca
Co zobaczyć w Mińsku


Co zobaczyć w Mińsku

Co zobaczyć w Mińsku

Co zobaczyć w Mińsku



Obok biblioteki znajduje się m.in. park, rzeka, wiec już sobie wyobrażam, jak wspaniale musi być tam piknikować przy książce, ach! Po zmroku bryła biblioteki staje się jeszcze bardziej magiczna, bo świeci kolorowymi światłami, niekiedy tworząc imponujące kompozycje! 
Coś pięknego! Jeśli zastanawiacie się, co warto zobaczyć w Mińsku - Biblioteka Narodowa obowiązkowo musi znaleźć się na Waszej liście!

Co zobaczyć w Mińsku


niedziela, 4 sierpnia 2019

Mój Dubaj ♥ Palm Jumeirah + Hotel Atlantis

Po raz kolejny wracam myślami do Dubaju - odwiedzenie tego miejsca było jednym z moich największych marzeń, równie dużych jak zaskoczenie, że tak szybko udało się je zrealizować! Jednak warto głośno mówić o swoich pragnieniach! 
Tu też jest pięknie!


Tym razem udajemy się prosto na Palm Jumeirah - jedną ze sztucznie usypanych wysp.
Podróż tramwajem to najlepszy pomysł, aby przedostać się na Palmę, a przy okazji podziwiać cudowne widoki za oknem. W oddali widać Marinę w Dubaju, po wjeździe na palmową drogę mijamy już tylko hotele i wille, z których większość ma dostęp do prywatnych plaż. Wśród właścicieli jest wiele światowych gwiazd, no i jakoś wcale im się nie dziwię! To będzie moja pierwsza inwestycja po wygranej w Lotto :)
Oczywiście na początku wagoniku, z widokiem na Hotel Atlantis The Palm. Chociaż i tak kończy się na tym, że wszyscy biegają po tramwaju, bo każdy chce mieć najlepsze widoki albo najlepsze zdjęcie :) Tramwaj jest oczywiście bezzałogowy!



Koniec jazdy i wysiadka!

Palmy, morze, słońce - nie będę protestować, wysiadam i pędzę pod Hotel Atlantis, bo nie uwierzę dopóki nie zobaczę! :)
A więc istniejesz naprawdę! - ta myśl towarzyszyła mi podczas wyjazdu praktycznie przez cały czas. Ciężko było mi uwierzyć, że te wszystkie miejsca znane mi z folderów biur podróży, reklam i inspiracji są na wyciągnięcie ręki. Hotel Atlantis The Palm faktycznie robi wrażenie, jest ogromny, piękny i nawet chwilowa wizyta we wnętrzu utwierdziła mnie w przekonaniu, że to bardzo high, high life :) 



Dla mnie to jest totalnie nierealne i równie bajeczne. Wymarzyć sobie wyspę w kształcie palmy, usypać ją na wodzie i jeszcze zbudować na niej całą infrastrukturę, w tym takiego kolosa jak Atlantis The Palm. Jeśli chodzi o Dubaj, to już nic mnie zdziwi 


To właśnie wspomniany wcześniej tramwaj, którym dostaliśmy się na wyspę.


Niestety czas się nie zatrzymał, nad Atlantisem pojawił się księżyc, a my udaliśmy się w drogę powrotną do centrum Dubaju...


Ciekawe, kto zajmował najdroższy apartament? :)

Bilet na palmowy tramwaj, niestety do zwrotu podczas podróży powrotnej.



Wierzcie mi, że to jeden z najpiękniejszych zachodów słońca, jakie widziałam, taki którego się nie zapomina nigdy! 
Smutek powrotu chociaż trochę osłodził widok na oświetloną Marinę, na którą z resztą poszliśmy się pocieszyć :)


I jeszcze raz palma złapana podczas lotu - niemożliwe, a prawdziwe! 




Czy warto jechać na Palm Jumeirah?
No ba, a czy jest jakieś miejsce w Dubaju, które można pominąć? :) 

piątek, 2 sierpnia 2019

Jak to jest z tym szczęściem w miłości? :)

Trzymam w rękach książkę Szczęście w miłości i dla mnie to kolejny dowód na to, że autorka Joanna Godecka naprawdę zna się na rzeczy. A dokładniej mówiąc na emocjach, zachowaniach i przede wszystkim na ludziach! Ale zanim Wam o niej opowiem...
Szczęście w miłości Wydawnictwo Muza



Szczęście na okładce

Tylko spójrzcie na okładkę! Fala zachwytów należy się też okładce, bo jeśli to właśnie po niej miałabym ocenić książkę, to bez wątpienia ściągnęłabym ją z półki. To zdecydowanie moje kolory i wierzę, że kolor fuksjowy ma naprawdę pozytywny wpływ na otoczenie! Taka powinna być okładka książki o miłości - pałająca szczęściem już z daleka!

Zacznijmy od początku

Na początku zastanawiałam się, czy w ogóle potrzebuję takiej pozycji w swojej biblioteczce. Teraz wiem, że tak! I myślę, że każdy z nas powinien ją przeczytać! Mało kto otwarcie mówi o swoich uczuciach, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby poukładać je we własnej głowie. Autorka od razu uprzedza, że nic nie zdziałamy, jeśli w pierwszej kolejności nie pokochamy siebie, więc jeśli nie możecie pochwalić się samoakceptacją, to przed Wami jeszcze długa droga...
Szczęście w miłości Wydawnictwo Muza


Znowu to samo

Nie zdziwcie się, jeśli podczas lektury Szczęścia w miłości, będziecie mieli wrażenie, że nie tylko jest o Was samych, ale opisuje historie co najmniej kilku Waszych znajomych. Byłam zdziwiona, jak wiele z przytoczonych wzorców postępowań odnalazłam w swoim otoczeniu. Sporo miejsca poświęcone zostało również uprzedzeniom, błędom które popełniamy w relacjach z pełną świadomością, ale i całkiem przeciwnej sytuacji - kiedy ignorujemy czerwoną lampkę, a strzała Amora całkowicie odbiera nam zdolność logicznego myślenia.


Sztuka randkowania

Och, uwielbiam ten rozdział! Powinien zostać oficjalnym przewodnikiem dla wszystkich wyruszających na pierwszą randkę i rozpoczynających internetowe poszukiwania. Gotowa recepta na sukces czeka na Was na półce! :)
Szczęście w miłości Wydawnictwo Muza

Trudne sprawy

Joanna Godecka nie boi się zahaczyć o trudny temat rezygnacji z siebie. Nie potrafię sobie wyobrazić, że miałabym zrezygnować dla kogoś ze swojego dotychczasowego życia, zainteresowań, pasji, chociaż dla wielu osób wcale nie jest to takie oczywiste. Chociaż ten temat to pikuś przy obecnych w książce zagadnieniach dotyczących rutyny, zdrady i rozstania. To smutne, że wciąż tak wiele ludzi jest zamkniętych na relację z drugim człowiekiem, a z drugiej strony jak może być inaczej, skoro jest to poniekąd temat tabu, o którym wciąż za mało się mówi. Dobrze, że chociaż się o nim pisze! :)
Szczęście w miłości Wydawnictwo Muza

Podsumowując...

Dzięki Szczęściu w miłości dowiedziałam się o sobie naprawdę sporo. Tak, jak na początku miałam wątpliwości, czy aby na pewno potrzebuję tego typu porad, tak teraz jestem wdzięczna, że trafiła w moje ręce. Wyciągnęłam z niej sporo lekcji i zamierzam do nich często wracać.

Na 348 stronach znajdziecie wszystko czego potrzeba, kolejne kroki należą już do Was. Najlepiej zacznijcie od odpowiedzi na moje ulubione pytanie z książki:
Zapytaj siebie, czego potrzebujesz do szczęścia właśnie dzisiaj? :)


czwartek, 25 lipca 2019

9 rzeczy, które musisz zrobić w Talaria SPA

Jeden z pięknych lipcowych weekendów spędziliśmy pod znakiem wypoczynku i to bardzo wyjątkowego, bo zagościliśmy w progach Talaria Spa w Trojanowie! 
Talaria SPA Pałac





Podczas pobytu zdałam sobie sprawę, że właściwie to po raz pierwszy w życiu znalazłam czas na prawdziwy relaks w SPA. Zazwyczaj odpoczywałam bardziej aktywnie, z podróży wracałam z kolejnym rekordem pokonanych kilometrów, a w SPA bywałam tylko okazjonalnie, co najwyżej przez kilka godzin. To między innymi dlatego, weekend w Talaria SPA był dla mnie tak wyjątkowy. Zdradzę Wam 9 obowiązkowych punktów, które powinny się znaleźć na Waszej liście, aby jak najlepiej wykorzystać pobyt.

1) Nie śpiesz się! Bo nie musisz... Często powtarzam, że toleruję warszawskie życie tylko od poniedziałku do piątku, a na weekendy uciekam ze stolicy. Kontrast po przyjeździe to Talarii zaraz po ucieczce z wielkiego miasta jest zatem ogromny. To przecież tylko kilkadziesiąt kilometrów, a jak inny świat! Można w spokoju wypić kawę, wsłuchać się w śpiew ptaków, wyłączyć zaplanowane budziki i przestać nerwowo spoglądać na zegarek.



2) Delektuj się smakołykami!
Każdy dzień rozpoczyna się od najważniejszego posiłku - śniadania. Tutaj panuje pełna dowolność i można jeść wszystko na co ma się ochotę. Moich ukochanych płatków śniadaniowych oczywiście też nie zabrakło :) Nic nie stoi na przeszkodzie, aby rozpocząć dzień od toastu szampanem, który również chłodzi się pod ręką. W codziennym planie dnia dostajemy rozpiskę menu - możemy od razu sprawdzić, co będzie na lunch i kolację, albo mieć niespodziankę i niecierpliwe czekać. Każde danie to małe dzieło sztuki, pyszne i zwieńczone tym, co lubię najbardziej - deserkiem! 








3) Wsłuchaj się w dźwięki gongów i mis tybetańskich!
Słyszałam już wiele pozytywnych opinii o ceremonii, więc zapisałam się chociażby z ciekawości. Jak się okazało chętnych nie brakowało i sala pękała w szwach. Prowadząca powiedziała, że są tacy, którzy kochają gongi i tacy, którzy ich nienawidzą i ja zdecydowanie zaliczam się do tych pierwszych! Cudowny, relaksujący seans podczas, którego możecie zawędrować w swoich myślach dokąd tylko chcecie! Nie da się tego opisać!



4) Wycisz się w Domku Ziołowym
To jedno z moich ulubionych miejsc w Talaria SPA. W środku jest 40 stopni i dla mnie to temperatura idealna, w końcu mi ciepło! Wokół unosi się woń ziół i naprawdę można odpocząć robiąc sobie taką ziołową inhalację. Spore zaplecze prasy do czytania sprawiło, że najchętniej w ogóle bym stamtąd nie wychodziła. Odwiedziny w Domku Ziołowym są polecane przed snem, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby uciąć sobie małą drzemkę już na miejscu :)



5) Skorzystaj ze strefy basenów i saun
Jako reprezentantka ciepłolubnych, najbardziej podobały mi się sauny. Ale cieplutkim jacuzzi też nie pogardziłam :) Obowiązkowy atrybut pobytu w SPA - szlafroczek! :)







6) Odwiedź Wieżę Marzeń!
Mam słabość do wszelkich wież, w końcu kojarzą się z bajeczną przygodą! W środku jest przytulnie, cicho i co najważniejsze można rzucić na wszystko okiem z najlepszego punktu widokowego. A wygląda to naprawdę imponująco! 


7) Spaceruj po okolicy! 
Na terenie obiektu znajdziecie mnóstwo miejsc, w których możecie się wyciszyć. Stawy, Karpiówka, Mini Zoo i pełno spacerowych ścieżek! 










8) Weź udział w warsztatach - my trafiliśmy akurat na warsztaty robienia mydełek glicerynowych z Patrycją Lipińską. W Pawilonie Pałacowym powstały niezłe cuda!




9) Wróć! Kiedy dopada mnie zmęczenie, wspominam sobie nasz beztroski pobyt i wiem, że kiedyś jeszcze zawitam w relaksujące progi Talaria SPA :)



Facebook

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka