sobota, 21 lipca 2018

Cydr Lubelski, czyli niefiltrowany smak Lublina!

Mogłabym napisać, że moja przygoda z Cydrem Lubelskim dobiegła końca, ale nic bardziej mylnego. Kończy się tylko kampania, w której miałam przyjemność brać udział, ale cydr zostaje!







Dokładnie pamiętam, kiedy pierwszy raz go spróbowałam. Było to w moim rodzinnym mieście - Lublinie, podczas pierwszej edycji Lubelskiego Festiwalu Młodego Cydru. Wydarzenie to było wyjątkowe, bo nikt nie spodziewał się, że festiwal od razu zyska tylu zwolenników, a nawet zagrozi popularnością innym tego typu imprezom. Cyklicznie uczestniczę w wydarzeniu i nie mogę się doczekać tegorocznej edycji - zrobię wszystko, aby się na niej pojawić, bo naprawdę warto!

Kampania

Z przyjemnością wzięłam udział w kampanii organizowanej przez trnd i znalazłam się w gronie 1000 osób testujących Cydr i jego nową pojemność - 400 ml.



O co tyle krzyku?


A no o to, że cydr to jedyny napój w swoim rodzaju - jest lekki i orzeźwiający, nie jest przesłodzony i ma absolutnie wyjątkowy zapach! Podczas produkcji zostaje poddany naturalnej fermentacji, a po wszystkim - nie jest filtrowany, tylko naturalnie mętny trafia prosto do butelek! Mniam :)

To nie jedyny rodzaj cydru w ofercie marki, bo do wyboru mamy jeszcze wersję klasyczną, gruszkową, antonówkę i lodową - tej ostatniej nie miałam okazji jeszcze spróbować, ze względu na małą dostępność.

Festiwal Młodego Cydru Lubelskiego


Mimo tego, że od ostatniego festiwalu minęło parę dobrych miesięcy, to dopiero teraz nadarzyła się idealna chwila, aby podzielić się cydrowymi wspomnieniami. Zobaczcie, jak było wspaniale!

Uwielbiam gry miejskie! Może nie jestem mistrzynią i fanką sportowej realizacji, ale do innych wyzwań jestem pierwsza!


Podczas testu osobowości, każdy mógł dowiedzieć się, który Cydr pasuje do niego najbardziej - najbardziej dopasowany do mnie okazał się wariant gruszkowy - nieprzypadkowo, bo to mój ulubiony! :)

Na jednym ze stanowisk można było zrobić sobie tymczasowy tatuaż według dostępnych wzorów lub własnego pomysłu - ja wybrałam połączenie nieskończoności z Lublinem :)
Poprawne ułożenie obrazków w takim formacie wcale nie było takie proste! 
Jakie słowo najbardziej kojarzy Wam się z Lublinem? Mi zdecydowanie trajtek i jak widać, większości ankietowanych też! 
Lubelski koziołek został obklejony cechami, które kojarzą się z Lublinem

To zadanie wcale nie było takie łatwe - każdy mógł przejść nad Lublinem, a właściwie rozłożoną mapą miasta widzianą z lotu ptaka! 
Wszystkie zadania zaliczone, wszystkie naklejki zebrane! W nagrodę czekał na mnie litr specjalnego Cydru Lubelskiego w limitowanej butelce wydanej specjalnie na 700 lat Lublina! 
Degustacjom nie było końca, każdy kupon to jedna porcja Cydru, więc wyobraźcie sobie co się tam działo! :) 

Jeden z moich ulubionych budynków w Lublinie, czyli Wieża Trynitarska. Wygląda wspaniałe i z dołu, i z góry! 
I w towarzystwie Cydru również! 
Na koniec uczciliśmy Festiwal specjalnie przygotowanym Cydrem prosto z pięknej beczki! 


W międzyczasie próbowałam oczywiście różnych cydrowych wynalazków, ale najchętniej wracam do Lubelskiego. I to nie tylko ze względu na smak, ale na silne przywiązanie i do marki, i do miasta :) <3 span="">

Cieszę się, że mogłam być częścią kampanii  trnd i przekazywać dobrą cydrową energię dalej! 

piątek, 29 czerwca 2018

Nad Bałtyk poproszę! - Weekend w Kołobrzegu

Do wyjazdu nad polskie morze nie trzeba mnie dwa razy namawiać! Wizja bezgranicznej toni morskiej, piaszczystej plaży, a co najważniejsze czystego, pełnego jodu powietrza - z takimi argumentami nawet nie dyskutuję, tylko jadę prosto nad Bałtyk!

Od lat jestem totalnie zakochana w Świnoujściu, ale doceniam i odkrywam także inne nadmorskie miasta. Ostatnio do gustu wyjątkowo przypadł mi też Kołobrzeg, a z każdą wizytą podoba mi się coraz bardziej!


Czy jest coś piękniejszego niż wzburzone morze? Chyba tylko moja fryzura w zetknięciu z wiatrem! :)



Uwielbiam ten powiew bryzy i fale uderzające o molo, a sądząc po frekwencji, to miłośników takiego klimatu nie brakuje!










A jednak można mieć morze tylko dla siebie! :)






Czasem słońce, czasem deszcz. I komu by to przeszkadzało! Bo mi wcale! :)


Co tam my! Parawany w tle, sezon w pełni!











Mogłabym patrzeć na taki widok godzinami, może kogoś to nudzi, ale dla mnie chwila ciszy i spokoju to jak spełnienie marzeń!




Co jeszcze? Odkryłam najlepsze pączki, capnęłam kawałeczek świeżutkiej rybki i zjadłam najlepszego kebaba – zadania wykonane! Oprócz tego dużo spacerów, niezliczone ilości jodu i wysoki poziom optymizmu i szczęścia! :)

I znowu w drogę do domu! Chociaż pragnienie nadmorskiej przejażdżki zostało zaspokojone, to po powrocie znów czuję tę dziwną pustkę i tęsknotę. Och, jak bardzo chciałabym nie musieć już wracać, tylko osiąść na stałe nad morzem!

niedziela, 3 czerwca 2018

Noc Kultury 2018 - tak było! ♥

Czy wiecie, że jest taka noc w Lublinie, kiedy absolutnie nie wypada spać? Mało brakowało, a w tym roku mogłabym oglądać ją tylko na zdjęciach. Na szczęście wszystko ułożyło się tak, że jak na prawdziwą Lubliniankę przystało znalazłam się w samym centrum wydarzeń na Nocy Kultury! 
20:50
Wieża Trynitarska to jeden z moich ulubionych budynków w mieście. Z dołu prezentuje się całkiem dobrze, ale za to z góry można ogarnąć wzrokiem całe miasto! Warto przejść te kilkaset schodów, aby obserwować Lublin i to tuż po zachodzie słońca!



21:08
Z daleka wyglądały, jak wata cukrowa, ale to jednak chmurki. Ktoś je uwięził!
21:15
Wejście na ul. Podwale zdobiła brama z kolorowych tasiemek! Każdy chciał przechodzić w nieskończoność!
 21:20
Podwale opanowały krawieckie gadżety, zdecydowanie najciekawiej wyglądały gigantyczne nożyczki!
 21:21
A więc po to były potrzebne te setki krawatów! Spływały niczym rzeka po jednym ze wzniesień.


21:30
Podniebne kolorowe mandale zawisły nad miastem. To jedna z najpiękniejszych instalacji!


21:45
Ze wszystkiego da się zrobić coś, nawet jeśli to tylko jednorazowe rękawiczki! :)



21:50
Albo bielizna, swoją drogą ciekawe czyje to zbiory :)


22:00
Po raz kolejny nad Lublinem zawisły parasole. Tym razem dużo wyżej!


22:10
Ulicą Rybną pływały, a raczej latały kolorowe świetlne ryby...



1:00
Jeszcze moment na Placu Po Farze - makiety budynków pojawiły się już nie raz, ale zawsze lubię je obserwować.


01:10
Szeptuchy o psychodelicznych twarzach ciągle coś szeptały coś tajemniczego, strasząc od czasu do czasu.


01:15
Jeszcze rzut okiem na mięciutkie ,,Bóble"

I dopiero teraz można iść spać! :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka