sobota, 5 stycznia 2019

Spacerem po Brukseli ♥

Jakoś nie mogę pogodzić się z tym, że już po Świętach. Swoje przygotowania w tym roku oceniam, jako bardzo średnie, a już sam fakt, że nie zdążyłam należycie udekorować otoczenia, a na samą Wigilię dotarłam do rodzinnego domu dopiero po 20 to już całkowita porażka. Na szczęście na swoje usprawiedliwienie mam przynajmniej kilka bardzo świątecznych wyjazdów, na których odczułam wyjątkową atmosferę, dlatego na szczęście mam co wspominać :)

Uwielbiam bożonarodzeniowy klimat i to pod każdą możliwą postacią! Mogłabym godzinami oglądać świąteczne inspiracje, wpatrywać się w sklepowe witryny oraz próbować korzennych słodyczy, atakujących na każdym kroku z przeładowanych półek. To samo dotyczy również przedświątecznych podróży, bo każde odwiedzone miejsce zyskuje dodatkowy cudowny i niepowtarzalny klimat. I tak sobie myślę, że chciałabym zobaczyć każde z dotychczas odwiedzonych miejsc ponownie, właśnie w tym magicznym okresie! 
Bruksela spacerem




Naszych odwiedzin doczekała się niedawno B R U K S E L A - miasto ważne dla całej Europy i popularne, które wśród opinii nie cieszyło się wcale zbyt dobrą sławą. Jak mogłabym jednak polegać wyłącznie na opinii innych i nie sprawdzić tego samodzielnie? :)
  • Bruksela spodobała mi się już jakieś 25 minut po przyjeździe - tyle mniej więcej potrzebowaliśmy, aby dostać się pieszo z dworca w średnio ciekawej lokalizacji do samego centrum. Kiedy tylko zobaczyłam architekturę i klimatyczne uliczki, byłam już pewna, że ten kierunek to był bardzo dobry wybór! 
Bruksela świąteczna

Bruksela świąteczna

Bruksela świątecznie

  • Od samego wejścia na La Grand-Place, czyli Wielki Plac, nie mogłam oderwać wzroku od cudownych budowli. Miałam wrażenie, że sama powierzchnia placu - mimo tego, że zwany jest wielkim, została kompletnie przytłoczona przez górujące nad nim obiekty. Nie mogłam zdecydować się na czym skupić wzrok w pierwszej kolejności, wszystko było takie piękne! Powyżej zachwycający gmach Maison du Roi, a poniżej ogromny Ratusz.
Bruksela świątecznie

Bruksela świątecznie

  • Zachwycające były dla mnie również kamienice cechowe otaczające plac. Oddzielne, bogato zdobione elementy połączone w jedną całość dawały niesamowite wrażenie przepychu. Przyznaję, że mogłabym je podziwiać godzinami! 
Bruksela świątecznie

Bruksela świątecznie

Bruksela świątecznie

  • Większość z kamienic mieści w sobie kawiarnie, więc dodatkową przyjemnością jest możliwość spędzenia chwili przy herbatce z widokiem na te architektoniczne perełki!
Bruksela świątecznie Czokomorena

Bruksela świątecznie

Bruksela świątecznie
  • Do naszej kolekcji dołączył kolejny magnes, który dumnie wisi już na lodówce i przypomina nam o belgijskiej przygodzie. To jedno z tych miast, gdzie wybór pamiątek jest naprawdę ogromny i każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. 
  • W samym sercu miasta kryje się prawdziwy bohater - siusiający chłopiec, którego figurka jest niezwykle oblegana przez turystów. Według jednej z legend, to właśnie jemu możemy zawdzięczać odwiedziny w Brukseli, gdyż kiedyś uratował miasto. Figurka codziennie zyskuje nowe odzienie, więc polowanie na przebrania może być ciekawą atrakcją. Nam udało się zobaczyć Manneken pis w dwóch odsłonach.
Bruksela świątecznie
Bruksela świątecznie
  • Dla takich łasuchów jak ja, miasto ma do zaoferowania całkiem sporo atrakcji. Ilość rodzajów piwa ciężko ogarnąć wzrokiem!
Bruksela świątecznie

Bruksela świątecznie

  • Chociaż mnie dużo bardziej zaintrygowała kategoria słodyczy - nie tylko gofry, ale i słodycze są tam nie tylko pyszne, ale po prostu piękne! Z czekolady jest zrobione wszystko, więc spokojnie można znaleźć zwykłe tabliczki, jak i czekoladowe zabytki Brukseli.
Czekolada belgijska

Czekolada belgijska

Słodycze belgijskie
  • Tę konkretną czekoladę zobaczyłam w Internecie, jako jeden z polecanych belgijskich produktów, przypadkiem trafiłam na nią w zwykłym sklepiku i to była zdecydowanie jedna z najlepszych czekolad, jakie jadłam w życiu! A w świecie słodyczy czuję się niemałym ekspertem!

Słodycze Bruksela

Bruksela gofry

  • Na belgijskie gofry wstąpiliśmy do Meltino Cafe. Uwielbiam polskie gofry, ale te to już w ogóle mistrzostwo! Bardzo słodkie, sycące i tak duże, że przy końcu po prostu poległam! :)
Belgijskie słodycze

Bruksela świątecznie

  • Z pełnymi brzuchami skierowaliśmy się na dalsze zwiedzanie, gdzie zaraz za pomnikiem królowej Elżbiety zobaczyliśmy cudowne Jardin du Mont des Arts - wzgórze z przepięknym widokiem na miasto. Domyślam się, że latem robi jeszcze większe wrażenie, chociaż nawet ponurą i deszczową porą wyglądało przepięknie!
Bruksela świątecznie

Bruksela świątecznie

Bruksela świątecznie

  • Na każdym kroku czekało na nas coś nowego i zachwycającego. Podobała mi się każda budowla, którą mijaliśmy i żałowałam, że nie mamy zbyt wiele czasu na dłuższe zwiedzanie.
Bruksela świątecznie

Bruksela spacerem

  • Moją uwagę przykuł również Zamek Królewski. Uwielbiam takie budynki, więc czym prędzej obfotografowałam go z każdej strony.
Spacerem po Brukseli

Bruksela spacerem

Spacerem po Brukseli

  • Zajrzeliśmy również w wysokie progi Komisji i Parlamentu Europejskiego, całkiem ciekawa okolica, ale zdecydowanie bardziej zachwyciła mnie starsza część miasta.
Bruksela spacerem

Bruksela park

  • Z przyjemnością zaglądałam w każdą kolejną uliczkę. Na każdym kroku kryły się piękne budynki, których na pewno nie chciałam przeoczyć!
Bruksela spacerem

  • Nie mówiąc już o świątecznych dekoracjach, które dodawały uroku belgijskim kamienicom.
Bruksela spacerem
  • Ostatnią atrakcją były odwiedziny w Katedrze św. Michała i św. Guduli. Zachwyciła nas nie tylko z zewnątrz. W środku zobaczyliśmy niesamowite, wyjątkowo wyraziste witraże!
Bruksela spacerem

Bruksela spacerem

  • Kiedy w Brukseli dopiero zaczynało się wieczorne życie, my musieliśmy zbierać się do powrotu. Dziwne było dla mnie, że przez cały dzień nie spotkaliśmy na ulicach zbyt wielu ludzi, za to teraz centrum opanowały tłumy. Chętnie zostałabym na dłużej i spędziła jeszcze kilka chwil w cudownej Brukseli!
Bruksela spacerem

  • Tymczasem musiałam rzucić ostatnie spojrzenie na świąteczne oblicze miasta i wracać.
Bruksela spacerem
  • Wrażenia z całej wycieczki mam jak najbardziej pozytywne, żałuje że nie zostaliśmy dłużej i musieliśmy pominąć kilka atrakcji. Nie wiem dlaczego w sieci można znaleźć mnóstwo niepochlebnych opinii zarówno o samej Brukseli, jak i braku atrakcji w mieście. Ja bawiłam się świetnie i nawet przez chwilę nie było czasu na nudę. Z przyjemnością odwiedzę Brukselę po raz kolejny! :)

środa, 12 grudnia 2018

Annabelle Minerals w świątecznej odsłonie

Od kiedy poznałam markę Annabelle Minerals na jednej z konferencji Meet Beauty, w kategorii kosmetyków mineralnych jestem jej całkowicie wierna! Zaczynałam od podstawowych czterech kosmetyków, a teraz moja kolekcja rozrosła się do ogromnych rozmiarów. Od dobrych kilku miesięcy chomikowałam swój wygrany bon na zakupy w mineralnym królestwie, a kilkanaście dni temu postanowiłam sprawdzić, co nowego pojawiło się w ofercie marki i oczywiście bez zakupów się nie obyło! 

W trzech tajemniczych tubach i jednym niepozornym pudełeczku udało się zmieścić całkiem sporo makijażowych skarbów. Uwielbiam ten minimalistyczny sposób pakowania, który wyjątkowo dobrze współgra z marką Annabelle.
W dużych pudełkach kryją się:
  • Podkład kryjący Golden Fair - przez cały czas używałam jaśniejszego odcienia Golden Fairest, który idealnie pasował do naturalnego koloru mojej cery, a na potwierdzenie został dobrany przez specjalistkę ze sklepu stacjonarnego na ul. Mokotowskiej 42w Warszawie. W tym roku, dzięki wyjazdom udało mi się nabrać trochę opalenizny, więc postanowiłam spróbować z lekko ciemniejszą opcją.
  • Korektor Golden Fairest - to mój pierwszy korektor od Annabelle, ale podejrzewam, że polubimy się tak samo, jak i z resztą produktów. 
  • Cień Mint - jestem ogromną fanką miętowego koloru, więc to właśnie ten odcień postanowiłam kupić w pełnowartościowej i dużej wersji. Moim zdaniem pasuję zarówno na lato i na zimę, więc nie powinnam mieć chyba problemu z jego zużyciem.

Trzy mniejsze cienie wybrałam w kolorach: Lavender, Nougat i Blueberry.

Do mojej kolekcji dołączyły również 3 pędzle
  • wymarzony, potężny i perfekcyjny short top, który jest nowością w ofercie. Od kiedy zobaczyłam go podczas pokazu makijażowego na ostatnim Meet Beauty, to wiedziałam, że muszę go mieć! 
  • pędzel do różu
  • oraz najmniejszy mini kabuki

Na koniec coś specjalnego, co szczególnie cenię sobie w ofercie marki Annabelle Minerals, ponieważ dają nam do dyspozycji kilka zestawów, gdzie znajdziemy zbiór produktów w mniejszych pojemnościach - idealnych do wypróbowania. Ja wybrałam dla siebie najciekawszy moim zdaniem Get Set, w którym znajduje się aż 16 bestsellerowych produktów: róży, korektorów, pudrów i cieni mineralnych. Istne szaleństwo w tak niepozornym opakowaniu! 




Jestem niesamowicie zadowolona z całego zamówienia, a teraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko testować, testować i jeszcze raz testować na sobie wszystkie nowości! :) A jeśli nie macie jeszcze pomysłu na prezent dla jakiejś kosmetykoholiczki albo dla siebie, to zachęcam Was do sprawdzenia oferty Annabelle - zapewniam, każda z nas znajdzie tam dla siebie coś wymarzonego! 

wtorek, 4 grudnia 2018

MIYA - czy odnalazłam najlepsze kremy na świecie?

Nie będę trzymała Was w niepewności i od razu na wstępie odpowiem - tak, prawdopodobnie znalazłam najlepsze kremy na świecie! Miałam wielu ulubieńców, którzy jednak dosyć słabo wypadli w zestawieniu z czwórką My Wonderbalm od MIYA. Używałam, porównywałam, sprawdzałam i nic. Nie znalazłam ani jednej wady, więc jeśli Wy znaleźliście, to dajcie znać, przecież niemożliwe, aby istniały kosmetyki idealne! :) Jedno jest pewne - moje uwielbienie do produktów MIYA, wcale nie mija!
Najlepsze kremy na świecie

Najlepsze kremy na świecie
Najlepsze kremy na świecie
4 x TAK
Chociaż czwórka wspaniałych sygnowana jest pod jedną marką, to każdy z kremów jest inny, wyjątkowy. W moim rankingu na pierwszym miejscu znajduje się oczywiście, zamknięty w turkusowym opakowaniu I'm Coco Nuts z olejkiem kokosowym, który w zamyśle ma przypominać zapach wakacji. I przypomina! Jeśli mam zabrać ze sobą tylko jeden krem, to w kosmetyczce ląduje właśnie on. Nawet nie dlatego, że uwielbiam zapach kokosów, a turkusowy jest jednym z moich ulubionych kolorów. Najważniejsze jest to, że działa! Bardzo mocno nawilża, co na szczęście nie idzie w parze z tłustą i długo wchłaniającą się warstwą. Znika tak szybko, że zapominamy o jego aplikacji i pozwalamy mu działać sobie po cichu. Spokojnie daje radę z bardzo niską temperaturą i mrozem, a jednocześnie dobrze sprawdza się podczas upałów. Towarzyszył mi i w mroźnym Zakopanem i upalnym Dubaju.
Najlepsze kremy na świecie


Granatowy Call Me Later z masłem shea również bardzo mocno walczył o pozycję lidera. Polubiłam go dlatego, że odpowiada za regenerację po całodniowym pędzie i stresie, którego mi nie brakuje. Zgodnie z przewrotną nazwą, po jego aplikacji nic oprócz relaksu już mnie nie interesuje, a swój czas poświęcam tylko na odpoczynek. Tak samo moja skóra :) Powyższe 2 kremy to moje niezbędniki i ulubieńcy, a to przecież dopiero połowa składu!
Najlepsze kremy na świecie

Hello Yellow oprócz zawartości masła mango i żółtego optymizmu, gwarantuje również odżywienie i nawilżenie. Ma lekko egzotyczny zapach, więc już samo to potrafi przywołać pozytywne, wakacyjne wspomnienia.
Najlepsze kremy na świecie

No i różany I Love Me. Na końcu rankingu znalazł się tylko z powodu mojego znikomego zamiłowania do różanych zapachów, potraktowałam go jako obiekt testów, ale nie mogę odmówić mu zdolności odżywiania skóry.
Najlepsze kremy na świecie

 Drużyna MIYA

Produkty mają też sporo punktów wspólnych:
  • niepowtarzalne, ale przy tym bardzo lekkie zapachy, które od razu pozwalają zidentyfikować dany krem na tle innych,
  • charakterystyczne opakowania, które mimo mocnych kolorów są bardzo minimalistyczne i stworzone w tym samym stylu,
  • pozytywne nazwy, gdyby wszyscy byli optymistami świat byłby piękniejszy!
Najlepsze kremy na świecie


A jak się właściwie poznaliśmy?
Do pierwszego zetknięcia z marką MIYA doszło na Pudelku. Kolorowe opakowania kremów bardzo mocno zapadły mi w pamięć, szczególnie że dumnie i niby przypadkiem nosiła je Kasia Tusk podczas spaceru z koleżanką. Jak się później wyjaśniło - tak, to był przypadek! :)
Historię nie tylko o tym, ale również o wszystkich etapach tworzenia samej marki, jak i produktów, poznałam podczas spotkania Cosmo Beauty Day.



Fajnie, gdy nagle za samą marką pojawiają się ludzie i właśnie wtedy miałam okazję poznać założycielki - dwie Anie - przemiłe, pozytywne i po prostu fajne babki, który opowiedziały swoją historię krok po kroku i od razu cała marka stała się mi bliższa. Ideologią jest hasło "Jestem gotowa" nawiązujące do porannego biegu, w którym na pewno nie ma miejsca na prawidłową pielęgnację. A właśnie, że jest i to za sprawą kremów MIYA - wystarczy 5 minut na ich aplikację i wchłonięcie i możemy odhaczyć poranną pielęgnację - czyż to nie jest wspaniałe?

Od naszego spotkania marka niesamowicie się rozwinęła: w swojej ofercie ma rozświetlacze, peeling, kilkuminutowe maseczki, balsam, mgiełki, serum i olejek do demakijażu i na pewno nie zamierza na tym poprzestać! Oprócz tego na stronie można kupić zestawy produktów z korzystnymi zniżkami, czy gadżety z równie pięknym logo marki, co szczególnie kilka dni przed Świętami może być cenną informacją :)

Jestem pewna, że jeszcze nie raz mnie zaskoczą, dlatego kibicuję im z całych sił! I sama zastanawiam się, jaki będzie ich kolejny kosmetyk, który zostanie moim ulubieńcem? 

Facebook

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka