poniedziałek, 7 listopada 2016

Glov - rewolucja w demakijażu?

Przepadłam na dobre, ale mam świetną wymówkę - przewracałam swoje życie do góry nogami! Zajęło mi to trochę czasu, ale już poczułam coś w rodzaju stabilizacji, więc najwyższy czas wrócić i tutaj!

Dzisiaj o gadżecie, który jest całkowitą nowością na polskim rynku kosmetycznym! Chociaż pojawił się w sklepach już jakiś czas temu, na próżno szukać kopii dorównującej oryginałowi. Mowa o Glov, który jest opatentowanym produktem służącym do demakijażu i oczyszczania skóry wyłącznie przy użyciu wody. Żadnych dodatkowych kosmetyków!
Z recenzją czekałam od dawna, co widać po śnieżnobiałym tulipanie! :)
Moja wersja to Glov Quick Treat - najmniejsza, ale też najbardziej precyzyjna rękawiczka. W jej wnętrzu mieszczą się tylko dwa palce, co pozwala na dokładne wykonanie demakijażu lub drobne poprawki w ciągu dnia. Pozostałe wersje to On-The-Go - do demakijażu na codzień i Comfort - do mocnego makijażu.
Cena: 14,90 / na 3 miesiące
Moja opinia: No właśnie... tu zaczyna się problem! 
To jeden z nielicznych produktów kosmetycznych, którego nie potrafię ocenić jednoznacznie. Glov ma dla mnie sporo zalet, ale dostrzegam też wady.

Zalety:
♥ Nie zajmuje wiele miejsca - idealna do torebki, do zabrania w podróż.♥ Nie powoduje reakcji alergicznej, nie podrażnia podczas demakijażu.
♥ Efekt masujący podczas stosowania przyśpiesza krążenie.

Wady:
! Woda - tylko i aż woda. Nie wiem, jak Wasza skóra reaguje na wodę z kranu, ale moja bardzo, bardzo kiepsko. Staram się wręcz unikać mycia twarzy przy użyciu wody, bo w 95 % kończy się to pojawieniem niechcianych niespodzianek. Ma to też związek z podróżami - w każdym mieście, kraju - nigdy nie wiemy, jak zadziała na nas "obca" woda i chyba wolałabym nie ryzykować. 
! Szybkie zużycie - producent gwarantuje żywotność do 3 miesięcy, potem nasza rękawiczka nadaje się tylko do kosza.
! Rzeczywisty czas demakijażu - wiecie, że bywają dni, kiedy zmycie makijażu to czynność wykonywana ostatkiem sił. Wyobraźcie sobie, że po tym musicie jeszcze wyprać rękawiczkę Glov! Oczywiście ręcznie i w miarę szybko, ale jednak... to dodatkowy czas! Aby wszystko przebiegło w miarę sprawnie i higienicznie - rękawiczka musi wyschnąć przed kolejnym użyciem. W domu - ok! Ale w podróży sobie tego nie wyobrażam!

Podsumowując: czasami lepsze jest wrogiem dobrego. Mnie Glov nie przekonał w 100% i nie zamierzam do niego wracać. Swoją skórę twarzy powierzam płynom micelarnym i chusteczkom do demakijażu. Szczerze mówiąc nie zajmują one aż tyle miejsce by koniecznie szukać czegoś, co je zastąpi. A jak Wasza opinia na temat wynalazku? :)

wtorek, 23 sierpnia 2016

Riviera Escape - ulubienec z Yankee Candle

Jeśli miałabym wybrać mój ulubiony wosk, którego zapach budzi we mnie najwspanialsze wspomnienia to bez wahania wskazałabym na bohatera dzisiejszego wpisu - wosk Riviera Escape z tegorocznej kolekcji Q2. Kupiłam go w ciemno, bez wcześniejszego sprawdzania zapachu, ale ryzyko zdecydowanie się opłaciło!
Riviera Escape, seria Classic, wyczuwalne aromaty: morska bryza, śródziemnomorskie kwiaty, bursztyn. Dostępność: Goodies - tutaj
W tym roku nie wybrałam się na dłuższy wyjazd, więc potrzebowałam czegoś, co da mi chociaż namiastkę wakacyjnego klimatu. Riviera Escape przeniosła mnie do jednego z moich ulubionych miejsc, na Riwierę Makarską w Chorwacji! Odwiedziłam Makarską dwa razy i za każdym razem przywiozłam ze sobą mnóstwo wspaniałych wspomnień. Wciąż pamiętam zapach krystalicznej wody, bezchmurnego nieba, owoców sprzedawanych przy plaży, ale przede wszystkim zapach wolności unoszącej się w powietrzu i pozytywnej energii, jakiej nie znalazłam w takich ilościach, w żadnym innym miejscu ♥

Moja opinia: wosk Riviera Escape ma w sobie coś, co idealnie odwzorowuje panujący w Makarskiej klimat, są w nim ukryte zapachy lata, szczęścia i optymizmu. Aromat, jaki towarzyszy nam podczas palenia należy raczej do tych lekkich, co nie znaczy, że jest mało intensywny! Kiedy zamykam oczy czuję zapach morza i jestem w stanie wyobrazić sobie, że przed sobą mam takie widoki...
Riviera Escape Yankee Candle
Riviera Escape Yankee Candle
Riviera Escape Yankee Candle
Chyba najlepszym dowodem na to, jak bardzo wosk przypadł mi do gustu, jest jego zużycie. Wykończyłam go bardzo szybko, bo wciąż miałam ochotę na ucieczkę w stronę Riviery! Jakiś czas temu pisałam o innym "morskim" wosku - Turquoise Sky, jednak Riviera Escape zdecydowanie wygrywa w mojej klasyfikacji!
Jakiś czas temu, do mojej kolekcji trafiły dwa nowe kominki, każdy z nich kosztował 1 zł, więc nie zastanawiałam się długo nad zakupem. Do tej pory miałam jedynie niski kominek, który nie pozwalał wydobyć wszystkich nut zapachowych ukrytych w woskach, teraz przeszłam na całkiem inny poziom! :) Wyższy okazała się idealny do wosków z Kringle'a, a biały do Yankee!

piątek, 19 sierpnia 2016

Ibiza Chill - mój kolor lata Indigo Nails ♥

Lato to nie tylko wyraziste i przyciągające wzrok kolory. To także biel i pastele, które w zestawieniu z opaloną skórą prezentują się wspaniale! I właśnie taka lekka i delikatna paleta barw posłużyła do powstania kolekcji lakierów hybrydowych Indigo Nails we współpracy z Natalią Siwiec. 

Wszystkie kolory wyglądają świetnie, ale postanowiłam nadać tytuł koloru lata 2016 lakierowi o wakacyjnej nazwie: Ibiza Chill!
Każdy z tych odcieni ma swój urok, więc naprawdę ciężko było mi wybrać tylko jeden - fiolet, róż, pomarańcz, błękit, a nawet zielony, za którym zazwyczaj nie przepadam, ale w takiej miętowej wersji akceptuję bez marudzenia. Opcja dla niezdecydowanych, to użycie kilku albo nawet wszystkich kolorów, w końcu jest ich dokładnie 10!
Kolor na paznokciach to jedno, ale dlaczego jest dla mnie synonimem wakacji i lata? Odkąd pamiętam, bardzo lubiłam ten odcień. W mojej szafie można znaleźć mnóstwo letnich ubrań i dodatków właśnie tej barwy, a oprócz tego króluje w moich wspomnieniach, ze wspaniałych, letnich chwil.

Można znaleźć go tuż za oknem, tak jak tutaj, podczas pobytu w Rzymie...

na sycylijskiej plaży, przy zachodzie słońca...

w letnim ogrodzie Mamy...

na rozwianej sukience we włoskim Mondello...

i podczas wieczoru na tarasie, w chmurach unoszących się nad Watykanem...

oraz w cukierni, w Reggio di Calabria, wśród słodkich rożków (właściwie to, można tu znaleźć chyba wszystkie kolory :)
Jak widzicie mam wiele dowodów na uzasadnienie swojego wyboru. Ale nikt nie będzie przegrany, bo każdy z kolorów jest piękny i może godnie nosić tytuł koloru lata 2016! :)

środa, 17 sierpnia 2016

Opróżniamy kosmetyczki - zawartość podróżnego niezbędnika!

Jak to mówią: lepiej późno niż wcale, więc właśnie teraz dołączam do wyzwania organizowanego przez portal Trusted Cosmetics - Opróżniamy swoje kosmetyczki!. Wyzwanie zakłada publikację kilku wpisów poświęconych ulubieńcom w różnych kategoriach! Właściwie to dzisiejszy post powinien dotyczyć zawartości codziennej kosmetyczki, ale postanowiłam zmodyfikować go do kosmetyczki w ujęciu niezbędnika wakacyjnego.
Co zawiera kosmetyczka?
Uwielbiam podróżować i zawsze dbam o to by ciężki bagaż nie popsuł weekendowych wypadów. Dlatego moja kosmetyczka wakacyjna musi zawierać tylko to, bez czego naprawdę nie mogę się obejść. Może na zdjęciach wydaje się, że produktów jest całkiem sporo, ale... spokojnie mogłabym zostawić połowę i nawet zauważyć ich braku.
1) Na początek najważniejsze - pielęgnacja twarzy! Nie wyobrażam sobie podróży bez odpowiedniego, codziennego oczyszczania. Zależnie od sytuacji używam podróżnej wersji rękawicy GLOV lub płynu micelarnego, aktualnie jest to lawendowy Biolaven.
Trusted Cosmetics Opróżniamy Kosmetyczki

2) Nie da się zapomnieć o takich podstawach, jak szampon i odżywka. Ostatnio do gustu przypadł mi zestaw Gliss Kur Million Gloss, kolor opakowania kojarzy się z nadmorskim klimatem, a zapach jest pozytywny i przyjemny. Oprócz tego Gliss Kur świetnie działa na moje włosy, miałam już wiele wariantów z tej marki i każdy mogę szczerze polecić. Oczywiście nie zabieram ze sobą wielkich opakowań, tylko przelewam w mniejsze, podróżne buteleczki.

Trusted Cosmetics Opróżniamy Kosmetyczki

3) Nie wszystko da się przelać i za każdym razem jestem zmuszona do zakupu kilku produktów w mini wersjach. Na szczęście oferta mini produktów w drogeriach jest tak bogata, że nigdy nie ma z tym najmniejszego problemu.
Trusted Cosmetics Opróżniamy Kosmetyczki
  • płyn + pudełko na soczewki - obowiązkowy element. Zawsze wybieram płyn 90 lub 100 ml, tak aby spokojnie móc z nim podróżować samolotem.
  • spray na owady - w tym roku komary są szczególnie łaskawe, ale za to kleszcze dają o sobie znać, dlatego bez sprayu ani rusz!
  • antyperspirant Nivea Protect & Care - mój ulubieniec w wersji mini, przed wyjazdem wspomagam się oczywiście blokerem lub ałunem.
  • żel pod prysznic - chyba nie ma nic przyjemniejszego, jak prysznic po dniu pełnym wrażeń! Aktualnie towarzyszy mi kokosowe cudo z The Body Shop.
  • żel do mycia rąk bez użycia wody - uwielbiam i nie wyobrażam sobie podróży bez niego ♥ Ten z Venus sprawdza się świetnie, ale i tak nie przebije najlepszych z Bath&Body Works.
  • krem do rąk - nie jest mi niezbędny, ale czasem się przydaje, szczególnie jeśli podróż wypada w chłodnym okresie. Krem kokon od Tołpy o małej pojemności, sprawdzi się wtedy znakomicie!
4) Jeśli mówiąc podróż, mam na myśli wygrzewanie się na plaży albo długie spacery w słoneczne dni, to nie zapominam o odpowiedniej ochronie. Kiedyś w ogóle o to nie dbałam i albo nakładałam produkty dopiero na plaży, albo co najgorsze, nie nakładałam ich wcale. Takie trio od Farmony zupełnie wystarczy - wodoodporna emulsja + krem do twarzy przed opalaniem i rozświetlający balsam utrwalający opaleniznę, a do tego mój ulubieniec ♥!
Trusted Cosmetics Opróżniamy Kosmetyczki
I na koniec produkty typu "niepotrzebne skreślić", które tak naprawdę nie są mi potrzebne do szczęścia w czasie podróży, ale jeśli mam dużo miejsca, to spokojnie mogą liczyć na miejsce w kosmetyczce. Czasami maluję tylko rzęsy, więc w pierwszej kolejności zabrałabym tusz L'oreal Volume Million Lashes i żel do brwi z Wibo. Dodatkowo korektor od Catrice, puder Neauty Minerals i podkład Healthy Mix od Bourjois. Obowiązkowo zabieram ze sobą balsam do ust, teraz korzystam z nowego, orzeźwiającego Tisane. Wakacje rządzą się swoimi prawami, więc zawsze zabieram kilka mocnych kolorów do ust. Zestaw trzech soczystych odcieni Rimmel sprawdza się idealnie!
Jak widzicie zawartość mojej kosmetyczki w wersji wakacyjnej nie jest imponująca. Produkty dobieram kierując się rozsądkiem, a chęcią zabrania ze sobą całej półki z kosmetykami :)

czwartek, 4 sierpnia 2016

Ambasadorka Innowacji Philips - Depilator Satinelle

Są takie gadżety, które każda kobieta powinna mieć w swoim domu. Dzisiaj o jednym z takich urządzeń! Dzięki niemu zyskamy mnóstwo wolnego czasu, zaoszczędzimy trochę pieniędzy i poczujemy się we własnej skórze jeszcze lepiej! Dzięki przynależności do Ambasadorów Innowacji Philips miałam przyjemność przekonać się o tym osobiście!

Przedstawiam Wam: Depilator PHILIPS Satinelle BRE644/00
Ambasador Innowacji Philips
Już samo pudełko totalnie mnie oczarowało, z powodu zastosowania mojego 
ulubionego - fuksjowego koloru ♥ 

Ciężko zakwalifikować urządzenie do kategorii depilatorów, bo do dyspozycji mamy aż trzy głowice, odpowiedzialne za całkowicie odmienne zadania. Zmiana końcówek jest szybka i prosta (odbywa się za pomocą przycisku ukrytego z tyłu), więc w kilka sekund możemy zmienić rodzaj pielęgnacji i dostosować ją do swoich potrzeb.
Ambasador Innowacji Philips
Ambasador Innowacji Philips
Przejdę do zaprezentowania funkcji i udowodnienia, że urządzanie 3 w 1 to cudo!
Ambasador Innowacji Philips
Dla mnie to najważniejsza funkcja, z której korzystam najczęściej. Poręczny kształt urządzenia i cały pakiet dodatków sprawia, że proces depilacji staje się przyjemny i już nie odkładam go ciągle na potem. Głowica poradzi sobie z nogami, pachami i okolicami bikini.

Depilatora można używać na sucho i na mokro, a więc możliwa staje się depilacja pod prysznicem i w wannie. Nie ma obaw przed uszkodzeniem urządzenia! Do włączenia służy duży przycisk w centralnym punkcie. Pozwala on także regulować prędkość depilacji. Możemy wybrać I dla wydajnej depilacji lub II dla miejsc słabo dostępnych i wrażliwych.
Ambasador Innowacji Philips
Dużym ułatwieniem jest lampka, która pomoże nam lepiej dojrzeć wszystkie włoski. Oczywiście jeśli chcemy, możemy ją wyłączyć i wspomagać się tylko sokolim wzrokiem :)
Ambasador Innowacji Philips
 Do zestawu dołączone zostały 4 nasadki, odpowiadajace za bardziej komfortowe usuwanie włosków.
Ambasador Innowacji Philips

Nasadka napinająca (na górze) i masująca (na dole) pozwalają na bardziej komfortową depilację i zminimalizowanie odczucia bólu.
Ambasador Innowacji Philips
Nasadka do miejsc delikatnych (na górze) sprawdzi się przy usuwaniu włosków z wrażliwych części ciała - np. pach czy okolic bikini. Nasadka do twarzy (na dole) pozwoli uporać się z włoskami nad górną wargą.
Ambasador Innowacji Philips
Do zestawu została dołączona mała szczoteczka, która pozwoli oczyścić głowicę po każdej depilacji.
Ambasador Innowacji Philips
Moja opinia (depilator): Przypadł mi do gustu od pierwszego użycia, bo w trybie natychmiastowym poradził sobie z depilacją nóg. Precyzyjnie poradził sobie z usunięciem wszystkich włosków. Nie mam wrażliwej skóry i nie odczuwam bólu przy depilacji. Zazwyczaj daję sobie radę bez dodatkowych akcesoriów, ale bardzo polubiłam nasadkę masującą. Przyjemnie pobudza krążenie i pozwala zapomnieć nawet o najmniejszym bólu. Podoba mi się zastosowanie dwóch prędkości, ale największym plusem jest obecność lampki! Dzięki niej żaden włosek nie zostanie pominięty! O dziwo nie mam żadnych zastrzeżeń do pracy depilatora. Wiadomo, że po depilacji całe nogi są w czerwonych malutkich kropeczkach i lepiej nie robić tego na szybko, przed ważnym wyjściem. Ale w moim przypadku znikają po 3-4 godzinach, dlatego zawsze wykonuję zabieg przed snem.
Ambasador Innowacji Philips
Dzięki kolejnej głowicy możemy wykorzystać urządzenie do golenia nóg i ciała. By ułatwić sobie zadanie możemy przesuwać golarkę w dwóch kierunkach, a nie jak w przypadku depilacji, tylko w jednym. Dodatkiem do golarki jest nasadka grzebieniowa gwarantująca przycinanie włosków na długość 3 mm.
Ambasador Innowacji Philips

Ambasador Innowacji Philips
Moja opinia (golarka): Oczarowana możliwościami depilatora, odstawiłam golarkę na dalszy plan, ale kilka prób współpracy zakończyło się bardzo pomyślnie. Dodanie nakładki było świetnym pomysłem, nie ma problemu z równomiernym przycięciem włosków.
Ambasador Innowacji Philips
Ostatnią funkcją, która szczególnie mnie cieszy jest możliwość przekształcenia urządzenia w szczoteczkę złuszczającą do ciała. Dzięki niej usuniemy martwy naskórek i zapewnimy sobie pielęgnację, jak prosto ze SPA! Włoski są miękkie, jednak należy pamiętać, że nie wolno używać jej do twarzy!
Ambasador Innowacji Philips
Kiedy głowica ze szczoteczką pozostaje nieużywana, możemy zabezpieczyć ją nasadką ochronną.
Ambasador Innowacji Philips
Moja opinia (szczoteczka złuszczająca) Przez dłuższy czas marzyła mi się taka szczoteczka, jednak ceny skutecznie zniechęcały mnie do zakupu. Teraz mam ten problem za sobą! Koliste ruchy działają jak masaż, a miękkie włosie idealnie radzi sobie ze złuszczaniem. Po wszystkim stosuję balsam do ciała i uśmiecham się na myśl zaoszczędzonych pieniędzy, które wydałabym na drogie zabiegi, zapewniające ten sam efekt.

Maksymalne ładowanie trwa do 1,5 godziny. Pozwala to na pracę do 40 minut. Można skorzystać także z opcji szybkiego ładowania, wtedy 15 minut ładowania zapewni nam 10 minut nieprzerwanej pracy! O statusie ładowania powiadomi nas symbol baterii w dolnej części urządzenia.

Pamiętam, jak przy korzystaniu z mojego pierwszego, przewodowego depilatora, ciągle żyłam w strachu, że coś stanie się z kablem lub urządzeniem podczas depilacji. Tu nie muszę się absolutnie niczym przejmować, bo urządzenie pracuje tylko w trybie bezprzewodowym!
Ambasador Innowacji Philips
W skład zestawu wchodzą te wszystkie akcesoria. W pudełku były pięknie wyeksponowane, ale przecież nikt nie będzie ich trzymał w opakowaniu. Do przechowywania w domu, jak i podróży posłuży kosmetyczka z logiem Philips dodawana do każdego zestawu.
Ambasador Innowacji Philips
Ambasador Innowacji Philips
Okazało się, że urządzenie stało się dla mnie niezbędne przy domowych zabiegach. Krótki czas ładowania, bezprzewodowość i co najważniejsze - mnogość funkcji i zastosowań, sprawiły, że jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona z urządzenia i polecam każdej z Was.

Przypominam, że możecie też dołączyć do programu Ambasadorów Innowacji Philips :)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka