niedziela, 28 lutego 2016

Esencja Maroka - naturalne kosmetyki

Jak to mówią: cudze chwalicie swego nie znacie! I z pewnością jest w tym trochę racji, ale jak tu nie chwalić czegoś, co pozwala nam w kilka chwil przenieść się do całkowicie odległego miejsca, pełnego nieznajomych zapachów, smaków i odmiennej kultury? Dzisiaj nie mam na myśli tradycyjnej podróży, a raczej chwilowe oderwanie od rzeczywistości i przeniesienie do orientalnego Maroka. A Wszystko to możliwe będzie, dzięki kilku naturalnym skarbom!
Ałun, dezodorant w sztyfcie
Warte uwagi antyperspiranty mogłabym policzyć na palcach u jednej ręki. Stworzenie idealnego produktu w tej kategorii wydaje się być zadaniem wręcz niemożliwym, ale jak widać czasami można trafić na coś niebanalnego! Mam na myśli ałun, czyli kryształ, który nie tylko jest bezzapachowy i hipoalergiczny, ale też nie brudzi ubrań i jest łatwy w użytkowaniu. Usuwa przykry zapach i hamuje rozwój bakterii odpowiedzialnych za jego produkcję.
Wystarczy zwilżyć produkt wodą i posmarować nim skórę. Proste, prawda? Co ciekawe, mam go od kilku miesięcy i nie widać żadnego zużycia. Bardzo mnie to cieszy, bo ochrona jaką zapewnia w zupełności mnie zadowala. Poza dezodorantem w sztyfcie do wyboru jest także ałun w postaci sztyftu do tamowania krwawienia oraz proszek i zasypka.
Cena: ok. 15 zł / 60 g
Moja ocena: 5/5


Pumeks Hammam

Ten niepozorny gadżet bije na głowę wszystkie inne moje kosmetyczne odkrycia z ostatniego czasu. Produkt jest niezwykły i nie ma nic wspólnego z pumeksami, które wypełniają sklepowe półki. Wykonany z marokańskiej gliny, prezentuje się i działa o niebo lepiej od swoich kolorowych odpowiedników. W usuwaniu martwego naskórka nie ma sobie równych, specjalne skarpetki i maseczki do stóp nie dorównują mu nawet w części.
Może też być stosowany jako masażer, np. w połączeniu z czarnym mydłem. Już sama  nazwa produktu mnie zaciekawiła, bo jako fanka Wspaniałego Stulecia, dobrze wiem, czym jest tradycyjny rytuał hammam w krajach Orientu. Czemu nie przenieść tego w polskie realia, skoro to takie proste? :)
Cena: ok. 5 zł 
Moja ocena: 5/5 Mój hit ♥

Olej arganowy

Ten produkt powinien być w posiadaniu każdego człowieka na ziemi, niezależnie od płci czy wieku. Nie wypada nawet pisać o nim recenzji, bo niechcący można go obrazić, a takiego drogocennego olejku po prostu nie wypada krytykować. Samo działanie: przeciwzmarszczkowe,nawilżające, przeciwcellulitowe, ujędrniające, pielęgnacyjne, odżywiające, regenerujące i gojące, ochronne przed niekorzystnymi warunkami zewnętrznymi, łagodzące zmiany skórne, kojące, łagodzące skutki opalania i agresywnego działania promieniowania ultrafioletowego - jest chyba wystarczającym argumentem na konieczność posiadania go w swojej kosmetyczce.
Wcześniej miałam wersję w plastikowej buteleczce, w postaci sprayu. Obecna podoba mi się dużo bardziej, bo nie tylko pięknie prezentuje się w łazience, ale też łatwiej posługiwać się olejem za pomocą kroplomierza. Wystarczy rozprowadzić go na oczyszczonej, mokrej skórze lub włosach i gotowe! Ja najczęściej stosuję go jako dodatek do kąpieli i do pielęgnacji włosów.
Cena: ok. 23 zł / 30 ml
Moja ocena: 5/5

Oprócz kosmetycznych hitów, w ofercie sklepu Maroko, bardzo zaskoczyły mnie produkty spożywcze. Nie spodziewałam się, że znajdę tam nawet konfitury pochodzące z orientalnego kraju! Nie zawierają konserwantów, ale dla mnie są bardzo, bardzo słodkie, więc dodaję w bardzo małych ilościach do (jeszcze) zimowej herbatki! :)
Mam słabość do kosmetyków z innych krajów i zawsze kusi mnie chęć wypróbowania czegoś nowego i nieznanego. A wszystkie przedstawione produkty można znaleźć w Maroko Sklep

12 komentarzy :

  1. ten pumeks mnie zaciekawił, nigdy o takim nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ałunu nie używam bo słyszałam że jest szkodliwy.
    Pumeks za to również bardzo polubiłam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. ja sie tego pumeksu boje ;D haha serio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, jest specyficzny :D Ale ja uwielbiam go od pierwszego użycia!

      Usuń
  4. hej a gdzie kupiłas/zamawiałaś pumeks?

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba jak wszyscy zachwyciłam się pumeksem, fajnie się prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. PUMEKS ?! Jestem w szoku i stwierdzam, że muszę go mieć :D
    Haha moja babcia katuje to wspaniałe stulecie i też jestem zmuszona je czasami oglądać ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tego serialu, ale bardzo lubię "arabskie kosmetyki". Tylko pumeksu jeszcze nie mam, a mam na niego chęć. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Te konfitury najbardziej mnie zaciekawiły

    OdpowiedzUsuń
  9. Konfitury nie powiem... Zaciekawiły mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka