środa, 3 stycznia 2018

Kalendarz adwentowy z kosmetykami Balea – czy było warto?

Robię wszystko, aby zatrzymać magię Świąt Bożego Narodzenia na trochę dłużej. Uwielbiam otaczać się świątecznymi dekoracjami, które na szczęście mogą zdobić dom nie tylko przez te kilka grudniowych dni, ale nawet kilka lat. Co jeszcze? W tym roku, oprócz tradycyjnego odliczania z kalendarzem adwentowym wypełnionym czekoladkami, postanowiłam spróbować czegoś nowego!

I tak oto w moim domu zagościł kalendarz adwentowy z kosmetykami marki Balea, a ja mogłam oddać się bardzo przyjemnemu procesowi odliczania! Czas na podsumowanie – czy było warto?
Na opakowaniu widnieje cena 16 euro, ale ja swój egzemplarz zamawiałam z OLX, dlatego razem z przesyłką wyniósł mnie około 85 zł. Myślę, że to możliwa do zaakceptowania cena i jedna z tańszych tegorocznych propozycji, a więc na plus!

Kalendarz był dosyć duży, z szatą graficzną pasująca do produktów, wykonany starannie, a każde z 24 okienek doczekało się na swoją kolej w stanie nienaruszonym! Kolejny plus!

Ale czas na najważniejsze – zawartość! Każdego dnia coraz bardziej niecierpliwie czekałam na poranne otwieranie okienek i za każdym razem byłam bardzo pozytywnie zaskoczona! W środku znalazł się cały komplet codziennych niezbędników oraz kilka produktów, których totalnie się nie spodziewałam.

W środku znalazłam m.in trzy większe produkty - szampon, odżywkę do włosów i peeling. 

Mniejsze żele pod prysznic i balsamy do ciała.

Krem ,,Selfie Ready", podręczny peeling do ust oraz maluteńki krem na noc, też zrobiły na mnie wrażenie :)

24 grudnia czekało na mnie największe okienko! W tym małym pakunku sprytnie schowany był biały ręcznik, będzie idealny do podróży! :)
Co mogę powiedzieć o samych produktach? Wszystkie są w użyciu i o ile tworzenie rzetelnych recenzji na podstawie samych próbek mija się z celem, to jestem z nich bardzo zadowolona! Kosmetyki o małych pojemnościach są u mnie na wagę złota, bo idealnie pasują do kosmetyczki w bagażu podręcznym. Już zdążyły towarzyszyć mi w kilku podróżach! :)

Opakowania są słodkie i bardzo spójne, a zapachy wpisały się w mój gust świątecznego szaleńca! Jeśli już myślicie o kolejnych kalendarzach, to bardzo, bardzo polecam ten od marki Balea! 

Czy było warto go zamawiać? Oczywiście! Mam nadzieję, że powtórzę zabawę z otwieraniem 24 okienek przy okazji Świąt 2018.

poniedziałek, 1 stycznia 2018

10 najlepszych momentów 2017 roku!

Rok 2017 przeszedł moje najśmielsze oczekiwania i szczerze mogę przyznać, że był to najlepszy okres w moim życiu! Być może sekretem tych powodzeń był brak konkretnych postanowień oraz planu, którego należało się sztywno trzymać. Moim jedynym postanowieniem było: być szczęśliwą i teraz wiem, że udało się wypełnić to w 100%!

Tysiące wspaniałych chwil, podróży, miejsc, smaków – zostawiam je za sobą, ale jednocześnie jestem dumna, że dołączyły do moich wspomnień! Było ciężko, ale wybrałam 10 najwspanialszych, niezapomnianych momentów tego roku! :)


1. Zachód Słońca na plaży w Dubaju 
Znacie to uczucie, kiedy spełniają się Wasze marzenia? Tę ekscytację, kiedy nagle zdajemy sobie sprawę, że niemożliwe staje się możliwe? Właśnie z takim uczuciem kojarzy mi się Dubaj. Odcisnęłam ślady swoich stóp na plaży i z zachwytem oglądałam bajeczny krajobraz. <3 font="">


2. Odpoczynek w nad Czarnym Stawem pod Rysami
Kto by pomyślał, że ja – miłośniczka morza, zachwycę się górami! Kiedy zyskałam odpowiedniego kompana do górskich wędrówek, zdałam sobie sprawę, ile naturalnego uroku jest w naszych Tatrach i z jaką przyjemnością można je odkrywać. Kiedy w końcu udało mi się stanąć obok Czarnego Stawu i spojrzeć z jednej strony na Rysy, a z drugiej na Morskie Oko, byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, serio! :)

3. Przyjacielskie migawki w Porto
Niesamowicie doceniam, że znalazłam przyjaciół, którzy dzielą ze mną moje pasje. Nie ma ograniczeń, które przeszkodziłyby nam we wspólnych wyjazdach i jeszcze większej radości osiąganej z poznawania świata. W grudniu wybrałyśmy się do portugalskiego Porto i jak zwykle, uśmiechy nie schodziły nam z twarzy! :)

4. Smak Cydru Lubelskiego
Oto kolejna okazja do spotkania ze znajomymi i chwilowego przystopowania po ciężkim tygodniu. Smak Cydru Lubelskiego przypomina mi o moim rodzinnym Lublinie!

5. Cisza i spokój w Gdyni Orłowo

Nie wiem, jak to możliwe, że w tym roku trafiłam tam po raz pierwszy, ale naprawdę zakochałam się w tym miejscu! Cisza, spokój, kameralne molo i klif, a wszystko to w towarzystwie szumu morskich fal – to dopiero jest magia!

6. Udane grzybobrania
To miał być jednorazowy wypad, a przerodził się we wspaniałą tradycję, dzięki której z naszych sobotnich spacerów po lesie wracałam pełna satysfakcji i oczywiście z pełnym koszem grzybów! Wstyd się przyznać, ale to moje pierwsze prawdziwe grzybobrania i pierwsze poważne zbiory, które cieszą najbardziej!

7.Wspólnie na dachu świata!

Wejście na górę Burj Khalifa było naszym obowiązkowym punktem podczas wizyty w Dubaju. Ogrom inwestycji i widoki to jedna sprawa, ale jeszcze więcej radości dało mi to, że weszliśmy tam razem!
<3 font="">

8. Pierwszy krok poza Europą
Odkrywanie naszej pięknej Polski, a potem kolejno Anglii, Włoch, Węgier i Austrii tylko zaostrzyło mój podróżniczy apetyt. Poczułam się gotowa na coś więcej i tak, we wrześniu po raz pierwszy postawiłam swoją stopę na innym kontynencie. Wyruszyliśmy do Azji Zachodniej, a dokładniej do Izraela, gdzie czekał na mnie zachwycający Tel Aviv! 

9. Zakopiański śnieg
Kocham zimę i bardzo ubolewam, że jej najważniejszy symbol – śnieg, jest w ostatnich latach bardzo deficytowym towarem. Ale zaśnieżone krajobrazy są warte nawet wielu kilometrów, które przejechałam, aby zachwycić się nimi w Zakopanem. Może i śnieg topnieje, ale wspomnienia nigdy!


10. Burza na Wzgórzu Gellerta
Czasami trzeba się trochę przestraszyć, aby poczuć, że naprawdę się żyje! Niewinny spacer na Wzgórze Gellerta zamienił się w dramatyczną przeprawę na dół, a towarzystwie ulewnego deszczu i piorunów, na szczęście wyszliśmy z tego cało, a adrenalina – niezastąpiona! :)


Zdałam sobie sprawę, że mogłabym wymieniać w nieskończoność… dźwięki Orange Warsaw Festiwal, sztuka na Nocy Kultury w Lublinie, smak cydru podczas Festiwalu Cydrów w Lublinie, czy widok Parlamentu w Budapeszcie, spacery po Świnoujściu, a także wiele spraw w życiu zawodowym i prywatnym – potwierdzam, to był wspaniały rok i bardzo za niego dziękuję! 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka