piątek, 10 maja 2019

KRUJA - mój albański raj ♥

Wróciłam! Wróciłam z cudownej albańsko-macedońskiej majówki. Nie jest łatwo i mimo tego, że zaraz minie tydzień od powrotu, to codziennie budzę się z nadzieją, że zaraz otworzę oczy i ujrzę nasz przytulny hotelowy pokoik z widokiem na morze. Okładam rozpakowanie ostatniej walizki, jakby to miało mi pomóc w przedłużeniu wspomnień. I do tego najzwyczajniej w świecie po prostu tęsknię za Albanią i jej zakątkami!
Zacznę od miejsca, które wyjątkowo przypadło mi do gustu. Jeśli miałabym rzucić wszystko i wyjechać, to przysłowiowe Bieszczady zastąpiłaby właśnie KRUJA. Miasto leży w samym sercu Albanii na wysokości 600 m n.p.m u podnóża góry Sarisalltikut. Komu chciałoby się tam mnie szukać? :)


Kruja - dojazd

Ze względu na lokalizację miasta, nie jest to najłatwiejsze. My polegaliśmy wyłącznie na organizacji naszego biura Rego-Bis. Najpierw dojechaliśmy do miasta autokarem i już na pierwszym etapie widoki były zachwycające! 

Na powyższym zdjęciu możecie dostrzec żółty domek - tam wysoko, wysoko, na samym szczycie! Tam spotykają się bektaszyci - albańscy muzułmanie.

Do samego celu dojechaliśmy małymi busami, wysiadka pod Hotelem Panorama i można ruszać na Kruję! Co do samego hotelu, to uchodzi za bardzo prestiżowe miejsce, w którym organizowane są m.in. spotkania polityków.
Czy może być jeszcze lepiej? Tak, może! Kruja jest niesamowicie piękna!




Muzeum Skanderberga

Jedną z głównych atrakcji jest muzeum poświęcone albańskiemu przywódcy Skanderbergowi, otwarte w 1972 roku.

Oprócz eksponatów, ogromne wrażenie robi taras, z którego jest cudowny widok na Kruję!


To już jest przegięcie! Pozytywnie zazdroszczę ludziom, którzy mają takie widoki na co dzień.

Wracając do zwiedzania, to o ile lubicie muzea - tak, jak ja - to na pewno przypadnie Wam do gustu. Jest wiele szczegółów, dzięki którym można lepiej poznać historię Albanii i bohatera narodowego.




Nie pogardziłabym takim stanowiskiem! :)
 I oczywiście znaczki, które wciąż zbieram!

Przez kilka dni w Albanii zdążyłam się już przekonać, że nie można być pewnym pogody. Raz świeci słońce, aby za chwilę całkiem niespodziewanie schować się i ustąpić miejsce paskudnym chmurom i ulewie. Po wyjściu z muzeum zastaliśmy smutne i ponure niebo.



To dobry moment na przerwę i poszukiwanie regionalnych dań!






Restauracja - Kruja

Wybraliśmy przytulną knajpkę położoną przy głównym deptaku i to był bardzo, ale to bardzo dobry wybór!


Powiadam Wam, że to było jedno z lepszych mięsnych dań, jakie jadłam w życiu! To kebab podany w specjalny sposób, dzięki czemu cały czas utrzymywał ciepło. Może danie nie jest zbyt fotogeniczne, ale smakiem nadrabia!
I znowu wyszło słońce! Na ostatnim etapie wycieczki przyszedł czas na zakupy!

Na głównym deptaku jest mnóstwo stoisk z pamiątkami. Tak naprawdę kupicie tu wszystko, ale największą popularnością cieszą się magnesy, regionalne stroje, nakrycia głowy i wszelkie wyroby ceramiczne. Jest w czym wybierać, ale ja pozostałam wierna magnesom :)



Naprawdę pokochałam to miejsce! Czułam się w nim tak wspaniale, że wcale nie chciało mi się wracać. Po ostatnim spacerze albańskim deptakiem załapałam się jeszcze na lody z pysznej Gelaterii...
 ... I ostatnie promienie słońca oświetlające Kruję.
Kruja - czy warto jechać na wycieczkę?

Jeśli ktoś z Was będzie stał przed wyborem, to nie wahajcie się ani chwili. Nawet nie wiem do czego porównać te widoki, to po prostu trzeba zobaczyć!


Facebook

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka